Zabieram się do pisania
listki pro Tebe moja draha
i słowa krągłe jak całowanie
jak łzy spłynęły pióra śladem
tęsknie do złocistego piachu
włosów Twych ląką pachnących
i sadem
brakuje mi uśmiechu Twego
Twych oczu, piersi, uścisku dłoni,
Zabrakło mi drugiego brzegu
Na którym stałaś szare, drobne
Drzewo
Już ręka myśli nie może
Dogonić,
Już myśli fala zieleni
Zalewa,

Uź moja miła ne budu pesni
pro Tebe składał ślecinko heska
Wczoraj być może było za wcześnie
Dzisiaj - zbyt późno - zieleń dokoła
Rozlewa banior rzęsa niebieska
Przed marzeniami pochylam czoło


Daj ciepło Twoje daj kształt twarzy
A włosy moje do ust przytul
Pieśń jaką znasz najstarszą zanuć
Nie słowem lecz dłońmi pytaj

Weź oczy daję w nich pragnienie
Mych ramion weź przystań cichą
Weź potu zapach a z rak drżenie
Jak z talii kart mnie wyczytaj

Wejdź we mnie falą wpłyń wpłyń we mnie
Pod serce dojdź aż do krzyku
Krwi potem spokój wróć znużeniem
Półsennie niech płynie w żyłach

I dłonie nasze spleć w sytości
Posłuchaj jak cisza rośnie
Wiesz sporo czasu do jasności
Czekajmy niech wpierw noc zaśnie