Poślę dziewczynie torbę pomarańcz
Niechaj ich wielki kuliste głowy
W Jej drobnych dłoniach radośnie tańczą
Taniec ogniście pomarańczowy
Taniec ogniście pomarańczowy
Poślę dziewczynie kwiaty niedrogie
Co zapach ziemi płatkami kryją
Rosnące cicho na kopcach mogił
Takie nie swoje - jak ja niczyje
Poślę dziewczynie na liściach buka
Promienie słońca i wiatru zapach
Choć długo będę po górach szukał
Naniosę wreszcie na liście mapy
Poślę dziewczynie ślad kół szeroki
Co się nie kończy i nie zaczyna
Odbity w kurzu spękanej drogi
Po której schodzi z gór biała zima
Po której schodzi z gór biała zima
Poślę dziewczynie miłość do szlaków
Do gór połonin bacowych gadek
Poślę Jej czerwień ze wszystkich maków
A później chyba już sam przyjadę
A później chyba już sam przyjadę
Zabieram się do pisania
listki pro Tebe moja draha
i słowa krągłe jak całowanie
jak łzy spłynęły pióra śladem
tęsknie do złocistego piachu
włosów Twych ląką pachnących
i sadem
brakuje mi uśmiechu Twego
Twych oczu, piersi, uścisku dłoni,
Zabrakło mi drugiego brzegu
Na którym stałaś szare, drobne
Drzewo
Już ręka myśli nie może
Dogonić,
Już myśli fala zieleni
Zalewa,
Uź moja miła ne budu pesni
pro Tebe składał ślecinko heska
Wczoraj być może było za wcześnie
Dzisiaj - zbyt późno - zieleń dokoła
Rozlewa banior rzęsa niebieska
Przed marzeniami pochylam czoło